Piszę do Państwa, bo muszę wyrzucić z siebie to, co mnie dręczy od kilku dni. Od 18 lat pracuję w jednym ze sklepów na Wielkiej Wyspie we Wrocławiu. Stoję za ladą, obsługuję setki klientów tygodniowo i zawsze starałam się być miła, uprzejma i profesjonalna. Ale tym razem po prostu nie wytrzymałam. Nazwałam jednego z klientów debilem.
Boję się, że stracę pracę. Wiem, że to było nieprofesjonalne, wiem, że nie powinnam była tak powiedzieć, ale czy ktokolwiek może mi wytłumaczyć, dlaczego mam znosić codzienne upokorzenia? Stało się coś, czego się wstydzę, ale jednocześnie nie potrafię tego w sobie zatrzymać. Tak, powiedziałam to na głos, przy innych ludziach. Wiem, że to było nieprofesjonalne, że przekroczyłam granicę, ale… Boże, ile można wytrzymać?
Ten starszy pan przychodzi do nas każdego dnia. Każdego! Zawsze zamawia dokładnie 10 dekagramów tej samej szynki. Ale to nie jest zwykłe zamówienie – to jest tortura dla nas, dziewczyn za ladą. Jeśli ukroję 9 dekagramów, zaczyna się awantura. Jeśli ukroję 11 – też. Krzyczy na nas, nazywa nieudolnymi, mówi, że nie potrafimy robić swojej roboty. Macha rękami, podnosi głos, a my stoimy na baczność i przepraszamy za każdy gram za dużo lub za mało. Słyszałam już od niego, że jestem “niedouczonym bałwanem, który nie potrafi liczyć”, albo że “próbuję go oszukać jak jakiegoś frajera”.
Wczoraj było jak zawsze. Przyszedł, zamówił swoje 10 dekagramów. Ukroiłam 10,2 dkg. I się zaczęło. “Czy pani nie umie liczyć? Czy to takie trudne? Gdzie się pani uczyła?”. Coś we mnie pękło. Wszystkie te miesiące frustracji, cała ta nagromadzona złość… Powiedziałam: “Proszę pana, pan jest zwykłym debilem”. Zapadła cisza. Inni klienci patrzyli na mnie z przerażeniem. Pan odszedł bez słowa. Ja stałam za ladą, drżąc z nerwów i ze wstydu zarazem.
Wiem, że postąpiłam źle. Wiem, że jako pracownik handlu powinnam zachować profesjonalizm bez względu na wszystko. Ale czy naprawdę mamy znosić upokarzanie w miejscu pracy? Czy klient może robić z nami wszystko tylko dlatego, że płaci za towar?
Chcę przeprosić tego pana, jeśli to czyta. Przepraszam za to słowo, za utratę cierpliwości. Ale jednocześnie proszę – zastanów się Pan nad swoim zachowaniem. My też jesteśmy ludźmi. Mamy swoje emocje, swoje granice. Kilka gramów szynki więcej czy mniej to naprawdę nie koniec świata.
Proszę innych klientów – bądźcie cierpliwi dla nas, pracowników handlu. Staramy się jak możemy. Czasami drży nam ręka, czasem jesteśmy zmęczeni po dziesięciogodzinnej zmianie. Małe słowo “dziękuję” czy uśmiech znaczy dla nas więcej niż mogą Państwo sobie wyobrazić.
Może moja historia sprawi, że ktoś się zastanowi nad tym, jak traktuje ludzi w pracy. Może pomoże to uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.
Pozdrawiam i zapraszam na zakupy
Ekspedientka


