sobota, 15 czerwca, 2024

Piją, biją dzieci, nie chcą mówić po polsku? Jest raport o Ukraińcach na Dolnym Śląsku

W liczącym ponad 80 stron raporcie wojewoda dolnośląski podsumował obecność w naszym regionie ukraińskich uchodźców, którzy uciekli ze swojego kraju po rosyjskiej napaści w lutym ubiegłego roku. – Polska i Polacy pod wieloma względami wyznaczyli nowe standardy pomocy humanitarnej, stając się punktem odniesienia również dla wielu krajów Europy Zachodniej – podkreśla Jarosław Obremski. Ale zauważa też problemy. Ukraińcy, którzy mieli dostać schronienie w mniejszych miastach Dolnego Śląska czasem nawet nie chcieli tam wysiąść z autobusu.

– Typowe jest uwidacznianie się wielu problemów życiowych w miejscu zamieszkania – czytamy w raporcie. – Oprócz przykładów dobrego współistnienia i pomocy wzajemnej można usłyszeć przykłady problematycznych zachowań, powielających się w różnych gminach i powiatach Dolnego Śląska – czytamy w oficjalnym raporcie. Jak zauważa autor, skala zjawisk wymaga odrębnych, dokładniejszych badań. Można jednak przedstawić najbardziej niepokojące zachowania zgłaszane w wywiadach:

  • pozostawianie dzieci bez opieki;
  • nadużywanie alkoholu;
  • impulsywne odreagowywanie trudnych przeżyć na najbliższym otoczeniu;
  • brak szacunku dla dóbr materialnych stanowiących wyposażenie miejsc instytucjonalnych;
  • stosowanie kar cielesnych wobec dzieci
  • niechęć do konfrontacji z rzeczywistością (np. odmowa mówienia w języku polskim).


– Przepisy ukraińskie wskazują, że z Ukrainy może wyjechać mężczyzna, jeśli samotnie wychowuje potomstwo, jest ojcem dziecka niepełnosprawnego, emerytem lub nie osiągnął 18. roku życia. Pojawiały się negatywne reakcje wobec pomocy świadczonej mężczyznom. Pomoc świadczona kobietom, dzieciom, osobom starszym, chorym lub niepełnosprawnych nie budziła takich emocji jak udzielanie schronienia mężczyznom – zauważa wojewoda.

Ukraińcy, którzy przyjechali na Dolny Śląsk w zdecydowanej większości zamieszkali we Wrocławiu. O mniejszych miastach czy wsiach nawet nie chcieli słyszeć. – W opinii znakomitej większości Ukraińców najlepiej jest znaleźć się w dużym mieście, ponieważ mniejsze miejscowości lub wsie oznaczają wykluczenie społeczne, transportowe, zapóźnienie cywilizacyjne oraz słabe perspektywy życia i rozwoju – czytamy w raporcie. – Ten sposób myślenia utrudniał relokację, a nadmiar ludności zaczął przytłaczać duże ośrodki miejskie (Wrocław). Mniej obciążone rejony województwa dolnośląskiego były przygotowane na przyjęcie ludzi doświadczonych konfliktem wojennym, jednak brak zrozumienia polskich realiów wśród uchodźców utrudniał im przyjęcie zaoferowanej pomocy. W wielu lokalizacjach oddalonych od głównych miast Dolnego Śląska spotykano się z trudnościami, takimi jak: odmowa wyjścia z autobusu, odmowa korzystania z posiłków, co uniemożliwiało zaprezentowanie przygotowanych miejsc noclegowych. Niejednokrotnie obecność władz lokalnych ułatwiała przekonanie Ukraińców, że lokalizacja nie oznacza analogicznych do ukraińskich warunków, bo na przykład w Polsce dużo bardziej jest rozwinięta komunikacja zbiorowa.