poniedziałek, 15 lipca, 2024

20 godzin opóźnienia samolotu do Wrocławia. “Zapomnieli o naszym locie”

Zamiast w piątek o godz. 13, dopiero w sobotę o 9.30 – aż 20 godzin po czasie – wystartował przedświąteczny samolot Ryanair z Gdańska do Wrocławia. Przez ten czas pasażerów odsyłano, przesadzano, aż wreszcie zupełnie o nich zapomniano. Jedna z pasażerek feralnego lotu podzieliła się swoimi “wrażeniami” z portalem trojmiasto.pl.

– Moja podróż z Gdańska do Wrocławia powinna odbyć się planowo 22 grudnia o godz. 13. Ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe lot był opóźniony do godz. 14:30 i o tej też porze zostaliśmy zaproszeni na pokład samolotu po raz pierwszy – opowiada kobieta. Gdy pasażerowie zajęli miejsca, okazało się że pogoda się nie poprawiła i trzeba czekać, aż ustanie wiatr. – Po trzech godzinach spędzonych na pokładzie samolotu i przejechaniu maszyną przez pas startowy, okazało się, że czas pracy obsługi pokładowej zbliża się do limitu. Z tego powodu musieliśmy zawrócić ponownie do terminalu, gdzie mieliśmy poczekać na nową załogą, aby z nią polecieć do Wrocławia – opowiada pani Izabela.

To był dopiero początek długiej przygody. Obsługa samolotu zapowiedziała, że nowa godzina startu to 19. W terminalu nikt nie potwierdzał jednak tej informacji. – Po kilku godzinach oczekiwania inne loty Ryanaira zaczęły startować albo planowo, albo z niewielkim opóźnieniem. Jednak o naszym locie do Wrocławia jakby zapomniano: nie było żadnej informacji na jego temat – relacjonuje pasażerka.

Czekającym na samolot podróżnym linie lotnicze nie dały nawet wody. Dopiero po godz. 22.30 dostali vouchery – cóż jednak po nich, skoro o tej porze wszystkie honorujące je punkty na lotnisku były już zamknięte. –

Po wydaniu voucherów na tablicy odlotów początkowo pojawiła się informacja, że lot do Wrocławia odbędzie się o godz. 00:25, potem przesunięto go na godz. 2:50 w nocy – opowiada dalej pani Izabela. – Około godz. 3 w nocy, po kolejnej kontroli, ponownie zostaliśmy zaproszeni na pokład samolotu, już z nową załogą. Ponownie jednak, ze względu na warunki pogodowe, nie mogliśmy wystartować i po kolejnych trzech godzinach spędzonych w samolocie stojącym na płycie postojowej lotniska, znowu nakazano nam powrót do terminalu – mówi dalej. Gdy pasażerowie opuścili samolot, ten jednak wystartował. Tyle, że z nowymi pasażerami poleciał do Szwecji!

– Po kilkunastu godzinach na lotnisku zrezygnowaliśmy z podróży do Wrocławia, gdyż ze względu na zmarnowany czas nasza wyprawa straciła sens. Od innych współpasażerów dowiedziałam się, że samolot do Wrocławia ostatecznie wystartował około godz. 9:30, więc pasażerowie dotarli do stolicy Dolnego Śląska z 20-godzinnym opóźnieniem – relacjonuje kobieta.